Zwiedzanie wnętrza ZAPORY W SOLINIE
i Zalew Soliński


Zalew Soliński to 500 000 000 m3 (pięćset milionów metrów sześciennych) wody, które w ryzach trzymają „zielone wzgórza” oraz 2 000 000 ton betonu. Dziś zbiornik powstały w sercu Bieszczadów, to serce turystyczne całego regionu, miejsce w którym po górskiej wędrówce zasmakujemy orzeźwienia podczas kąpieli. Budowla, która ma nawet swoje mroczne tajemnice.

 Zwiedzanie wnętrza zapory w Solinie

  • Wnętrze można zwiedzać po uprzedniej rezerwacji :
  • Centrum Informacyjne Energetyki Odnawialnej
  • przy Elektrowni Wodnej Solina
  • tel. 13 492 12 75
  • e-mail: zwiedzanie.eos@gkpge.pl
  • CENA za zwiedzanie wynosi:
  • Osoby indywidualne: 18 zł – osoby dorosłe, 13 zł – młodzież szkolna
  • Grupa zorganizowana: 15 zł – osoby dorosłe 10 zł – młodzież szkolna
  • Więcej informacji o zwiedzaniu wnętrze zapory tutaj.

 

GALERIA – SOLINA

 

Więcej o zaporze

Zanim powstało jezioro

Na starych mapach WIG z 1938 roku znajdziemy nazwy, których próżno nam szukać na dzisiejszych mapach turystycznych. Nie ma ich nawet zapisanych kursywą, jak to się dzieje w przypadku nieistniejących, wysiedlonych 3- przebieg dawnego korytamiejscowości.

Tereny dawnego Zadziału, Polany, Łęgu, Paraszczakówki, Wągliska, Jutrynia, Sokole, Zawóz, Solina – dawnych wsi i ich przysiółków, dziś są terenami położonymi na dnie sztucznego Jeziora Solińskiego, od kilkunastu do kilkudziesięciu metrów pod wodą. Tafla wody oscyluje w okolicy wysokości ok. 420 m n.p.m.

Geografia Bieszczadów zmieniała się bardzo, najpierw w latach 50., następnie w latach 60.

Budowa zbiornika na Sanie nie byłaby możliwa, gdyby nie koncepcja z roku ’21 – profesora Karola Pomianowskiego. Wizję profesora zaczęto realizować już w roku 1921 w Myczkowcach, jednak nieskutecznie. Nie powstałoby także „bieszczadzkie morze”, gdyby nie tzw. „Akcja H-T / Akcja 51”. W wyniku tego wydarzenia do Polski po wojnie wróciło 480 km Bieszczadów, w tym dzisiejsze tereny zalewowe zbiornika. Lewa strona Sanu była dzięki temu do dyspozycji.

Budowa

Warto podkreślić, że dużo wcześniej niż zapora w Solinie, zaczęła powstawać mniejsza zapora w Myczkowcach. Kiedy zbiornik Myczkowski był gotowy zaczęły się pracę nad drugą kaskadą.

Budowę zaczęto od stworzenia warunków do pracy dla ok. 2000 planowanych pracowników. W 1960 roku na Zabrodziu zaczęły powstawać budynki noclegowe dla pracowników, stołówki, wielkie betoniarnie. Na oczach budowniczych położona na północ góra „Koziniec” zaczęła znikać. Stworzony tam kamieniołom dostarczył 1 200 000 ton kruszywa – piaskowca, który posłużył jako materiał budowniczy!

W osiem lat wzniesiono najwyższą w Polsce tamę, która spiętrzyła wody Sanu i Solinki oraz dziesiątków mniejszych potoków. Dzięki temu powstał sztuczny zbiornik wodny o największej pojemności w Polsce, którego głębokość wynosi przy wysokich stanach wody nawet 63 m.

Powstało jezioro, które na zawsze zmieniło geografię Bieszczadów – 22 km2 powierzchni przy bardzo skomplikowanej linii brzegowej. Gdyby zrobić sobie pieszą przechadzkę brzegiem zalewu, zajęłoby nam to kilka dni i pokonalibyśmy 150 km. Wsie, które niegdyś były blisko siebie, przedzielone spiętrzonym Sanem lub Solinką stały się bardzo odległe.

Ciekawostką jest także to, że zmienił się nieznacznie klimat w Bieszczadach. Zbiornik absorbuje ciepło latem i zimą oddaje, więc zmniejszyły się roczne amplitudy temperatur. Wezbrały jednak wiatry, co sprawiło, że bieszczadzkie morze jest wprost rajem dla zakochanych w białych żaglach. W swobodnym żeglowaniu nie przeszkadzają natomiast skutery wodne i motorówki, gdyż wody zalewu objęte są tzw. ciszą motorową. Oprócz łodzi służb wodnych i kilku statków turystycznych nie będzie na Jeziorze Solińskim więcej motorówek.

Sama zapora to obiekt naprawdę imponujący. Już od samych liczb z nią związanych kręci się w głowie, wcale nie musimy patrzeć w dół z jej korony. Efektem 8 lat pracy 2000 robotników jest żelbetonowy kolos o długości 664 metrów o łamanym na kształt liter V przebiegu. Nie jest monolitem, ale ma budowę segmentową z dylatacjami czyli przerwami pomiędzy segmentami zabezpieczonymi ogromnymi uszczelkami. Jest to tzw. zapora typu ciężkiego, grawitacyjna – czyli jej ciężar skutecznie walczy z naporem wody. Korona zapory to droga wzdłuż całej długości budowli o szerokości 8 metrów, to najludniejszych deptak w Bieszczadach. Wnętrze zapory to niemal sam żelbeton. Kubatura zapory to 760 000 m3. W środku znajdują się jednak tunele serwisowe nazywane galeriami o łącznej długości 2,5 km. Dwa z tych tuneli są udostępnione turystom.

Wnętrze zapory można zwiedzać!

Zwiedzanie wnętrza zaczynamy od krótkiego filmiku, który wyjaśnia nam mechanikę zapory i procesy, które w niej zachodzą. Po filmie do grupy dołącza przewodnik, który zabiera wszystkich do wnętrza kompleksu. Warto pamiętać, że wewnątrz zapory panuje stała temperatura 7-8 ºC oraz 100% wilgotność. Do pokonania będzie także około 100 stopni schodów. Zanim jednak zobaczymy wnętrze tajemniczej budowli musimy przekroczyć rogatki, gdzie znajdziemy się pod czujnym okiem strażników. Tam będziemy musieli schować kamery i aparaty i od tej pory wysilić swoją pamięć.

Pierwszym przystankiem są stare turbiny, które przeszły na „techniczną emeryturę”. Niebieskie „wirniki” posiadają tabliczki znamionowe z opisami mocy, czasem pracy oraz rozkładem ile pracowały w trybie „turbinowym” lub „pompowym”, przewodnik opowie również historie dwóch śmigłowców MI-2, które tak intrygują ciekawych turystów. Dodam, że prawda o nich … trochę rozczarowuje.

Pierwszym przystankiem wewnątrz budowli jest „hala maszyn” – tam widać elementy prowadzące 4 hydrozespołów: 2 klasycznych i 2 tzw. rewersyjnych o łącznej mocy 200 MW. Tam towarzyszy nam charakterystyczne dudnienie i huk w przypadku, jeśli któryś z hydrozespołów będzie pracował. Z tego miejsca widać także ogromny dźwig do konserwacji hydrozespołów, a także starą nastawnię z lat 60-tych.

Następnie schodzimy do najniższej galerii serwisowej, tam już zaczyna być ciekawie. Na pewno na wyobraźnię działa wiedza, że nad nami jest 81,7 m betonu ważącego 2 mln ton, a zaraz za ścianą 60 m słupa wody. Dodatkowo najniższa galeria znajduje się 6 m pod dnem jeziora. Co kilka metrów mijamy urządzenia pomiarowe, takich urządzeń w całej zaporze znajdziemy ogromne ilości. Nieustannie mierzą ciśnienie, naprężenie betonu, jego temperaturę i wilgotność oraz przepływ wody dostającej się przez szczeliny i zakamarki.

Ciekawy jest także zapach. Wprawny nos wyczuje wysoko zmineralizowaną wodę. 2 mln ton betonu naciska na fundament skalny, który musi być rozprężony. Dlatego w dolnej galerii co 5 metrów znajduje się głęboki na 50 metrów odwiert, z którego wycieka powoli woda mineralna. Samo słowo „Solina” pochodzi od występujących w naszym regionie wód mineralnych.

Kilkadziesiąt metrów spaceru i wychodzimy na druga galerię, znajdującą się na wysokości parkingu, z którego weszliśmy do zapory. Do pokonania około 50 schodków w ciasnej klatce schodowej, wprawny obserwator zauważy, że w pewnym momencie beton zaczyna wilgotnieć i zielenieć. Oznacza to, że dotarliśmy do dna jeziora – niżej beton – co ciekawe pozostaje suchy!

W drugiej galerii można zobaczyć naprawdę majestatyczny kawałek budowli, to tzw. powiększona fuga dylatacyjna, mniej technicznym językiem – ogromna szczelina pomiędzy betonowymi segmentami przyporowymi zapory! Wyglądem i akustyką przypominający transept w gotyckiej katedrze.

To ostatni punkt wewnątrz zapory. Ciekawym momentem jest wyjście z tej ogromnej masy betonu, szczególne odczucie gwałtownej zmiany wilgotności i temperatury. Przewodnik odprowadza grupę do rogatek i idziemy w kierunku autokaru. Wszyscy jeszcze przez dłuższą chwilę pozostają pod wrażeniem.

Zapora to jednak tylko część inwestycji z lat 60-tych. Równie ważna jest elektrownia znajdująca się w jej wnętrzu. Częściowo elementy elektrowni poznajemy podczas zwiedzania wnętrza zapory. Prawdziwe mechaniczne serce elektrowni znajduje się jednak z dala od wzroku zwiedzających.

Aby zrozumieć zasadę działania zapory, musimy uświadomić sobie jak wielką energię posiada woda spadająca z wielkich wysokości. Wlewy wody znajdują się 47 metrów wyżej niż turbiny. Woda spadając porusza te kilkutonowe „wiatraki” napędzając je, te znów przekazują ruch kołowy do generatorów prądu. Turbina i generator razem nazywany jest turbozespołem. Takich turbozespołów jest w zaporze 4 i mają łączną moc 200 000 000 W. To wystarcza, aby jednocześnie zapalić 4 000 000 żarówek 50 W. To jednak sytuacja idealna, zapora przeważnie nie pracuje na wszystkich hydrozespołach. Nie może także pracować w sposób ciągły, gdyż zużywałaby więcej wody, niż dopływałoby do zbiornika z rzek i potoków. Jest to tzw. elektrownia szczytowo-pompowa, produkuje energię w tzw. „szczytach energetycznych”, czyli wtedy, gdy na energię jest większe niż zwykle zapotrzebowanie. Gdyby turbiny pełnym przepływem pracowały bez przerwy, woda opadłaby do wysokości wlewów (47 m od turbin) w kilkanaście dni. „Pompowa” w nazwie oznacza, że turbiny mają możliwość odwrócić swój bieg i pompować wodę ze zbiornika dolnego (Myczkowskiego) z powrotem do górnego. Wystarczy, że do turbin tzw. rewersyjnych dostarczymy energię i zamienimy ją z generatora prądu na pompę. Możemy w ten sposób powtórnie wykorzystać tą wodę do produkcji energii. To tak jakbyśmy prąd zamieniali z powrotem w wodę!

W 2000 roku elektrownia została zmodernizowana, podniesiono wydajność hydrozespołów, ale także skomputeryzowano cały proces. Trudno to sobie wyobrazić, ale dziś od momentu zainicjowania procesu produkcji energii do jej przesyłu mija niespełna 2 minuty.

CIEKAWOSTKI I MITY

W książce „Tajemnice Soliny” Henryka Nicponia czytamy, że zapora została zbudowana w wyniku pomyłki z odwrotnym zwrotem. Przy projektowaniu miał wkraść się poważny błąd, gdyż źle miał być zaznaczony bieg Sanu. W istocie zapora ma kształt litery V, której zwrot jest trudny do wytłumaczenia. Obiekt jednak jest na tyle ciężki, że dobrze spełnia swoje funkcje i walczy z naporem wody.

Czasami można usłyszeć informacje o tym, że z wysoka widać zalane wsie (np wieże kościoła). Te informacje należy włożyć pomiędzy bajki, dno było bowiem pieczołowicie przygotowane przed zalaniem. Usunięto domy, zagrody, budowle, nawet oborniki, które mogły skazić wodę.

Podczas budowy zapory w Solinie powstała duża część esejów historycznych Pawła Jasienicy. Jego córka pracowała bowiem przy budowie w Solinie w charakterze inżyniera nadzoru.

Informacja, że zapora wodna w Solinie jest wysoka na 82 jest półprawdą. W rzeczywistości jest to 81,8 m, ale liczona od samych fundamentów. Konstrukcja wystająca nad ziemię jest ok 6 m niższa.

 

powrót do listy atrakcji

CO ROBIĆ W BIESZCZADACH?

WYCIECZKI JEDNODNIOWE

  

    

 


Inne atrakcje w Bieszczadach :

 

Mapa atrakcji w Bieszczadach

Znajdziesz tutaj filmiki prezentujące niektóre z walorów turystycznych Bieszczadów, piękne widoczki oraz małe programy, w których rozmawiamy z znanymi ludźmi z Bieszczadów.